Jesteśmy w przededniu wyboru Burmistrza Miasta Kłodzka. Ważne jest zatem, co każdy z kandydatów, a jest ich wielu, ma do powiedzenia nam wyborcom.

Z uwagą przeczytałem odezwę kandydata Dariusza Mikosy skierowaną do mieszkańców Kłodzka. Takiego pomieszania z poplątaniem daleko szukać. Rodowici kłodzczanie bierzcie się do roboty. To jak w tej piosence z czasów słusznie minionych. Chłopcy i dziewczęta do roboty, do roboty. Pewnie dlatego, że za niedługo kandydat na burmistrza sam może nie mieć roboty. Wszak praca w Domu Pomocy Społecznej na podrzędnym kierowniczym stanowisku, wcale do pewnych i popłatnych nie należy. Poza tym, co będzie, jak zmienią się władze w kłodzkim starostwie, krótko mówiąc przyjmę każdą robotę, która przy władzy będzie mnie utrzymywać stosunkowo długo i blisko.

Cóż mówi kandydat. Byłem Starostą i przez trzy kadencje radnym powiatowym. Zapomina przy tym dopisać, jaka opcja polityczna wyniosła go do władzy.  „DOSYĆ! Czas na nowe twarze w samorządzie. Ostatnie 12 lat to samorządowa porażka”.

Też tak uważam. Pewnie dlatego, że przez trzy kadencje sam był samorządowcem. Tekst odezwy brzmi retoryką, jak bym byłą premier słyszał. „Słucham i będę słuchał ludzi” i jeszcze będę ich szanował. W tym wszystkim jednego chyba brak. Jak zostanę Burmistrzem Kłodzko, śladem ministrów idąc, niebiosom zawierzę, a co się da z majątku samorządowego i Skarbu Państwa Kościołowi Katolickiemu przekażę. Dobrze, że nie działa już Komisja Majątkowa i choćby to ostatnie nie będzie spełnione.

Dlaczego o tym i w taki sposób piszę? Za czasów bytności Pana Mikosy w samorządzie powiatowym doprowadzono do przekazania Domu Pomocy Społecznej dla osób z Ciężkim Upośledzeniem Umysłowym, umiejscowionym w zamku na Szczytniku, Zgromadzeniu Misjonarzy Świętej Rodziny. Bezprawnie i za darmochę przekazano zamek wielomilionowej wartości, będący majątkiem Skarbu Państwa. Sprawa jest mi doskonale znana choćby dlatego, że będąc Posłem na Sejm RP II Kadencji nie dopuściłem do przekazania tego obiektu przez Komisje Majątkową. Decyzję przekazującą ów zamek podpisał Jarosław Gowin, zdaje się dzisiejszy partner polityczny Pana Mikosy. Starostwo przekazało zamek kościołowi, a teraz dzierżawi od niego przedmiotowy obiekt na potrzeby DPS oczywiście nie za darmo.

Co za patos w słowach: „Potrafię mieszkańcom Kłodzka przywrócić godność i nadzieję”. Sam ciekaw jestem, jak? Przez wiele poprzednich lat doprowadzono do upadku kilku przedsiębiorstw w Kłodzku, a teraz młodym ludziom mówi się, aby po ukończeniu studiów wracali do Kłodzka. Do czego?. Do pracy w galerii?. Długo jeszcze Kłodzko nie odbuduje utraconego potencjału. Tu żadne zaklęcia i niczym niepodparte obietnice wyborcze niczego nie odbudują, Jak mówią Czesi „To se już ne vrati”.

Przez lata, które minęły, poprzednie samorządy nie zrobiły wiele, aby utrzymać potencjał gospodarczy Kłodzka i powiatu kłodzkiego na możliwie wysokim poziomie. Przykładów można mnożyć. Choćby kłodzki PKS, ZOZ, ZUK, ZETKAMA, mleczarnia, przetwórstwo owoców o zapowiedzi odbudowy kopalni w Ludwikowicach nie wspominając. We wszystkich pozostałych jednostkach, jedynie zarządy mają się dobrze. No i może Rady Nadzorcze. Wystarczy porównać wysokość wynagrodzeń za pracę i rodzaj zawieranych umów. Gdzie wtedy był Pan Mikosa, jak nie w samorządzie i Radach? Dziś mówi. „Wyborco powracam na polityczną scenę by was uszczęśliwić. Jeszcze tylko konika, najlepiej białego mi podstawcie to, już na pewno was uszczęśliwię, a Kłodzko mlekiem i miodem popłynie”. Tyle tylko, że osobiście w Panu Mikosie zbawcy nie dostrzegam, a nawet nie widzę. Widzę jedno. Przede wszystkim walkę o interes własny. W końcu chodzi o robotę. Powtórzę się. On przyjmie prawie każdą, a już szczególnie tą, która blisko władzy go utrzyma. Myślę i wierzę w to, że Kłodzczanie, czy Kłodzczanie przeczytawszy wyborczą odezwę autora listu oddzielą ziarno i na plewy nabrać się nie dadzą. Wybiorą właściwie.

                                                                                                                                       Zygmunt Jakubczyk