Zwykle mówi się tak w sytuacji, gdy ktoś ma możliwość pokonania lub zaszkodzenia komuś bez większego wysiłku. Zapytanie nasuwa się nieodparcie. Kto taką możliwość posiadł? Bez żadnych ceregieli odpowiem. Grupa radnych PiS pełniąca dziś rolę ratuszowej opozycji. Wszystko za sprawą skargi złożonej przez szwagierkę Burmistrza na opieszałe jego działanie, a dotyczące dzierżawy lokalu na cukiernię o pieszczotliwej nazwie Francja Elegancja. Ze skargi wynika, że ani tam była Francja, a tym bardziej elegancja.

Mimo szumnych przedwyborczych zapowiedzi przejrzystego, uczciwego i transparentnego działania, na jaw wyszedł nepotyzm, kolesiostwo i prywata Burmistrza Piszki. Inaczej tego nazwać nie potrafię, a i nie chcę. Żadnym usprawiedliwieniem nie jest tu tłumaczenie Burmistrza, że prawa nie złamał. Być może prawa w zakresie procedury przetargowej nie złamał, ale na pewno uszczuplił dochody miasta. Mieniem samorządowym dysponował, jak swoim. Co więcej. Pewnie tylko swoim bez przetargu przydzielał. Jawi się też pytanie. Co to za prawo, w którym tworzone są furtki dla jego omijania. Mamy tu do czynienia z klasycznym tego przypadkiem. Jest potrzeba załatwienia sprawy członkowi rodziny Burmistrza lub znajomkowi, to w glorii prawa, pomija się całą procedurę przetargową, a lokal, czy powierzchnię użytkową (czytaj poza czyjąkolwiek wiedzą), wtajemniczone grono urzędnicze, przydziela wskazanym przez Burmistrza  znajomkom, tudzież członkom rodziny-szwagierce. Szwagierka Burmistrza stała się dzierżawcą lokalu o niemałej powierzchni użytkowej, bo 120 m2 za śmiesznie niskie pieniądze (300 zł. miesięcznie), w atrakcyjnym miejscu i na wieloletni okres użytkowania. Jakież to szczęście, być szwagierką Burmistrza.

Tych przypadków dzierżawy bez przetargu okazuje się być znacznie więcej i to jest bardzo niepokojące, bo budzi określone podejrzenia. Tu też Burmistrz prawa nie złamał, ale czy na pewno? W moim przekonaniu prawo zostało wielokrotnie złamane. Za każdą taką dzierżawą idą wcale nie małe i wymierne straty dla budżetu miasta.

W tym miejscu stawiałbym Burmistrzowi zarzut niegospodarności mieniem samorządowym, przekroczenie uprawnień oraz spowodowanie strat finansowych dla budżetu miasta. O zakład idę, że nikt takiego wniosku oskarżającego nie postawi. Wiecie, dlaczego? Zakładam i to z dużą dozą prawdopodobieństwa, że złożenie wniosku ma podstawę prawną i finalnie mógłby skończyć się prawomocnym wyrokiem skazującym Burmistrza za przekroczenie uprawnień i narażenie Gminy na nieuzasadnione straty finansowe. Taki wyrok stanowiłby podstawę do odwołania Burmistrza z zajmowanego stanowiska. To otwarcie drogi do powołania Komisarza. Powołanie Komisarza to odwołanie Rady Miasta i tu pytanie zasadnicze. Czy radni opozycyjni zdecydowaliby się na taki ruch. Nie sądzę, bo utrata mandatów radnych, to utrata pieniężnej gratyfikacji, a to nie leży w ich interesie.

Przyznaje, że byłbym w tym miejscu rad z mylnie wysuniętego założenia. W tej sytuacji Burmistrz może czuć się niezagrożony i dalej może w glorii prawa i bez zachowania procedury przetargowej przydzielać samorządowe powierzchnie użytkowe, komu chce i za ile chce.

                                                                                                    Zygmunt Jakubczyk