Prawda – nie inaczej” od dłuższego już czasu bada talenty naszego miejsko – powiatowego Janusza. I nie tyle chodzi nam o jego talenty kulinarne, co raczej polityczno – komiczno – detektywistyczne.

Gdy przed wielu laty, zanim nauczyłem się latać, przebywałem z Januszem w pewnym ekskluzywnym pensjonacie, w którym zdecydowana większość pokoi nie posiadała klamek, długie godziny, wolne od zajęć terapeutycznych, spędzaliśmy w świetlicy, siedząc po turecku na wielkim tureckim dywanie przed wielkim szpitalnym akwarium.

Trwaliśmy tak dzień w dzień, obserwując w milczącym skupieniu kolorowy świat rybek, rozmyślając przy tym o najistotniejszych problemach wszechświata – pochodzeniu dobra i zła. Dobry pan ordynator, aby nasze rozgorączkowane nieustannym myśleniem głowy zająć czymś bardziej pożytecznym, a przede wszystkim bezpieczniejszym od rozważań filozoficznych, urządził nam pewnego jesiennego popołudnia casting na detektywów.

Sam z wielkim poświęceniem i nie małym talentem aktorskim wcielił się w postać komisarza policji i starannie próbował sprawdzić czy jesteśmy w stanie rozpoznać podejrzanego. Tak się jakoś złożyło, że mnie pierwszemu pokazał zdjęcie niebezpiecznego typa poszukiwanego listem gończym. Pokazał je tylko przez pięć sekund i natychmiast schował.

– To twój podejrzany. Jak go rozpoznasz? Zapytał.

– To proste odpowiedziałem. Złapiemy go, bo ma tylko jedno oko.

– Ty głupku – wrzasną poirytowany doktor – To, dlatego ma jedno oko, że pokazałem ci zdjęcie zrobione z profilu.

Następnie, to samo zdjęcie pokazał naszemu, mojemu i Janusza koledze, który cierpiał na przewlekłą, beznadziejną wręcz bezsenność, przez co nieustannie bolała go głowa.

– Jak go rozpoznasz? Pyta.

– To bardzo proste odpowiada z uśmiechem, mimo potwornego bólu głowy, nasz szpitalny kolega. Łatwo go złapać, bo ma tylko jedno ucho.

– Co się z wami dzieje, pyta zaniepokojony doktor. Na tym zdjęciu widać tylko jedno oko i jedno ucho, ponieważ zdjęcie zostało wykonane z profilu – po raz kolejny wyjaśnia. Nie stać was na więcej? Mocno przygnębiony pokazuje zdjęcie Januszowi i pyta kąśliwie.

– To twój podejrzany. Jak go rozpoznasz?

Janusz, przez kilka minut wpatruje się intensywnie w zdjęcie, a potem cichym, lecz stanowczym tonem mówi:

– Ten podejrzany nosi szkła kontaktowe.

Doktor ze zdumienia zaniemówił. Po krótkiej chwili, gdy odzyskał równowagę z uznaniem pod nosem coś zamruczał i pyta.

– Januszu, po czym wnosisz, że twój podejrzany nosi szkła kontaktowe?

– To proste – odpowiada zdecydowanie Janusz. Nie może przecież nosić okularów, bo ma tylko jedno oko i jedno ucho.

Mając w pamięci ten niezwykły casting muszę z niemałą satysfakcją stwierdzić, iż Pan Grzegorz Służewski jest w wielkim błędzie, jeśli sądzi, że Sąd skarze Wielkiego Ratuszowego Kontrolera z art. 267 K.K.

Janusza, o czym może pan Grzegorz jeszcze nie wie, chroni pewien art. – nie wiem tylko, który i z jakiego kodeksu – mówiący o tym, że wszyscy ci, co mają w głowie słoneczko, okrągłe, żółte i puste w środku, są pod bezwzględną ochroną.

W niezmiennie najpiękniejszej myśli o tym, że bycie pomylonym nie jest takie złe.

Mirosław Rudziński – Gappa.

Photo by Alexander Mils instagram.com/alexandermils on Unsplash