Głupota pojawia się, jako siostra Złudzenia, a obie są dziećmi Kłamstwa i wnuczkami Niewiedzy

 

Jestem człowiekiem nieuleczalnie chorym. To więcej niż pewne. Rzecz jedynie w tym, iż jak do tej pory mojej przypadłości dokładnie jeszcze nie zdiagnozowano, co sprawia niektórym kłopot, bo nie bardzo wiedzą, gdzie mnie zamknąć – w kryminale, czy w domu wariatów.

O hipokryzji, kabotynizmie i kuglarstwie obecnego Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej w Kłodzku, pod przywództwem Bogdana Haławina, pisałem już kilka razy. Pisały o tym, także lokalne gazety. Niestety, szalbierstwo, jakiego dopuszcza się Zarząd SM, i co z wielką przykrością stwierdzam większość członków Rady Nadzorczej, jest przez mieszkańców naszych osiedli zbyt mocno bagatelizowane. Ten beztroski stan świadomości moich, szeroko rozumianych sąsiadów, jest dla naszego spółdzielczego przetrwania bardzo niebezpieczny.

Zarząd nie czując na plecach oddechu swoich chlebodawców, czyli członków Spółdzielni, doszedł do wniosku, że może, zatajając fakty, robić z ich pieniędzmi, co tylko zechce.

Jednym z dowodów na to, jest propozycja, z jaką kilka miesięcy temu, Zarząd wystąpił do sióstr i braci Spółdzielców. Otóż, mając członków Spółdzielni za bezmózgowych wolnomyślicieli, zaproponował im podwyżkę funduszu remontowego, ukrywając przy tym wiele istotnych informacji, jakie mają wpływ na w\w fundusz. Uzasadnienie spółdzielczych, było nie było, tęgich, bo prezesowskich głów, tej kapuścianej propozycji – nowego quasi podatku – na rzecz odrobinę ułomnego i w dodatku, jak wieść gminna niesie, nie do końca legalnego Zarządu, poraża wszystko, co można, nawet od wielkiej biedy, nazwać inteligencją.

Panowie Prezesi, traktując Spółdzielców jak parafiański móżdżek na rzadko ogłosili, że:

 

Odpis na fundusz remontowy zostaje podwyższony, bo, znacznie odbiega od stawek w innych Spółdzielniach Mieszkaniowych

 

Zawarty w tym zdaniu barani grzmot intelektu, bezczelnie i z premedytacją obraża prawie wszystkich Spółdzielców. Z wyjątkiem kilku członków Rady Nadzorczej, którzy pijąc, być może, czeski spirytus, zupełnie oślepli.

Zarząd, traktując Spółdzielców jak małe ptasie móżdżki zapomniał, wysyłając w sprawie nowego haraczu list „pasterski” do swojego spółdzielczego ludu, wspomnieć o swoich poborach, które nie są przecież małe i z czegoś finansowane być muszą. Czyż nie?

Pikanterii tej całej spółdzielczej błazenadzie dodaje fakt, że Prezes Spółdzielni, Bogdan Haławin, tak bardzo kocha swoich Spółdzielców, iż musi, przynajmniej od czasu do czasu,  przytulić ich mocno i szczerze, do swojej szerokiej prezesowskiej piersi. Te piękne, choć mocno podejrzane miłosne inklinacje, sprowadzają się jednak do tego, że jako Przewodniczący Rady Nadzorczej Wodociągów Kłodzkich, postanowił wzgardliwie zdradzić spółdzielczy ludek, na rzecz większego hegemona – Wodociągów – i zafundować mu, ludkowi oczywiście, podwyżkę cen wody. Większy fundusz remontowy, droższa woda i jakoś da się związać koniec z końcem. A ludzie, co tam ludzie. Dadzą radę. Zresztą, kogóż by to obchodziło!!! Zwłaszcza w sytuacji, gdy w miarę wygodnie siedzi się jednym tyłkiem na dwóch stołkach, bo półdupki, ma się przecież dwa. A o konflikcie interesów, nie ma chyba sensu nawet wspominać. Albowiem pan burmistrz, Michał Piszko, nadzorca Kłodzkich Wodociągów, swoim ojcowskim okiem takich błahostek nie dostrzega.

Kolejnym, genialnym wręcz, przejawem troski o stan portfeli spółdzielczych duszyczek, było rozpisanie przez Zarząd ankiety w sprawie podzielników kosztów. Ten wspaniały przejaw spółdzielczej demokracji, to czysta, wzorcowa wręcz manipulacja. Prezesi doskonale wiedzą, bo głupi przecież nie są, że rację ma nie ten, kto głosuje, lecz ten, kto głosy liczy.

Spółdzielcy!!! Bracia i siostry, Pan Prezes Bogdan – kocha Was szczerze i zaharuje się dla Was, jako Prezes SM i Przewodniczący Rady Nadzorczej Wodociągów, do „kropli krwi ostatniej z żył”, bo jest przecież patriotą i kocha Was. Polskę, oczywiście, też kocha. Ale, doceńcie to – proszę – trochę mniej niż Was. To duża wartość. Pamiętajcie o tym, przy każdym głosowaniu!!!

Ponieważ, empatii w jego prezesowskim ciele jest ogrom wielki to, jest więcej niż pewne, że przy kufelku złocistego u „Serka”, w chwili infantylnej refleksji, od tak, mimochodem, pomiędzy ziewnięciem a sikaniem, uroni gorzką łzę nad Waszym ciężkim losem. Odrobinę powzdycha i wzruszywszy się ckliwie, swoim własnym wzruszeniem, na otarcie Waszych frajerskich łez zadeklaruje, że odda Wam, być może, swoją ostatnią nienagannie w gabinecie Prezesa znoszoną koszulę, a Wy w podzięce za ten ponadludzki trud, w absolutnym przekonaniu o jego i Zarządu wielkoduszności, radośnie udzielicie mu na Walnym Zebraniu absolutorium. I tyle z waszej chwały.

Spółdzielcy, uwierzcie mi, – Prezes Bogdan, kocha Was bardzo – tylko trochę inaczej. Ale w tej namiętnej miłości nie orientacja jest najważniejsza, tylko dobro Prezesa i żelazny uścisk jego decyzji, który Was w końcu kiedyś udusi.

 

Mirosław Rudziński-Gappa   

Zdjęcie pochodzi z Unsplash.com