Dotrzymywanie słowa ma znaczenie szczególne. Obiecałem artykuł traktujący o stanie placówek oświatowych pod względem technicznym i bezpieczeństwa. Dotrzymuję danego słowa. Czynię to przede wszystkim dlatego, że o nasze dzieci i wnuczęta tu idzie. Myślę, że wybaczone będzie mi to, że adresów placówek nie podaję. Powód wydaje się tu być oczywisty. Nie chcę i nie jest moim zamiarem wzbudzanie niepokoju, czy wręcz paniki. Chcę jedynie uzmysłowić realnie występujące i istniejące zagrożenie.

Wszystko, co podaję, zawarte jest w dokumentach, które uzyskane zostały w drodze udostępnienia informacji publicznej z wniosku bezpośrednio zainteresowanych. Najistotniejszą, powiedziałbym tu modelową, wydaje się być Opinia Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Kłodzku. Świadomie nie przytoczę tu pełnego tekstu Opinii. Podam jedynie najbardziej obrazujące wagę omawianego problemu. Pisze w niej: „budynek … nie spełnia wymagań określonych w przepisach techniczno-budowalnych oraz przepisach o ochronie przeciwpożarowe w następującym zakresie”

Wymienionych jest tu 16 elementów, zakończonych konkluzją: „użytkowany budynek istniejący może zostać uznany za zagrażający życiu ludzi”. Jest i Protokół ustaleń z czynności kontrolno-rozpoznawczych w zakresie ochrony przeciwpożarowej, którego treść nie tylko do zawału może doprowadzić. W punkcie, Inne ustalenia, podaje się 6 punktów, które dają podstawę do stwierdzenia, że dany obiekt uznaje się za zagrażający życiu ludzi, a w podsumowaniu stwierdza się: „W trakcie kontroli stwierdzono występowanie w/w elementów”, (tu interpretacja własna: w co najmniej dwóch przypadkach). I dalej, „Jednocześnie na terenie kontrolowanego budynku występują warunki techniczno-budowlane niezapewniające w chwili wystąpienia pożaru możliwości przetrwania ludzi wewnątrz budynku przez określony czas umożliwiający ich uratowanie”.

Czytając Opinię, mało o dreszcze nie przysposobiła mnie myśl o bezpieczeństwie mojej wnuczki, która uczęszcza do Szkoły Podstawowej Nr 6 Unii Europejskiej zwaną.   O paradoksie. Zajęcia szkolne nadal w drewnianej prowizorce się odbywają. Widać prawdziwym jest powiedzenie, że prowizorki najdłużej się mają. Powiedzenie, powiedzeniem, ale tu bardzo poważnie nad bezpieczeństwem dzieci zastanawiać się należy. Niewiele pomogła tu bezpośrednia interwencja w dyrekcji szkoły. Do dziś nie otrzymałem odpowiedzi, w jaki sposób zamierza się rozwiązać problem niepełnego monitoringu części obiektu, w którym przebywają najmłodsze klasy uczących się dzieci. Sam burmistrz obiecał osobiste zajęcie się sprawą. Widać tylko obiecał. Najwyższy czas skończyć z bylejakością i podejściem: „jakoś to będzie”. To zwykle bardzo źle się kończy. Nie doświadczajmy tego na własnych organizmach. Żywych czy organizacyjnych.

Krótko mówiąc mamy do czynienia z Burmistrzem działającym jedynie na pokaz, który woli nie tykać się problemów określanych, jako trudne. Takimi bez wątpienia jest zapewnienie bezpieczeństwa i nie tylko technicznych warunków właściwego funkcjonowania placówek oświatowych w mieście.

Konkludując powiedzieć należy. Wiele rzeczy w życiu miasta jest ważnych. Nie ma jednak ważniejszych od tych, które bezpieczeństwo lokalnej społeczności zapewniają. Wielkość włodarza nie po ilości wyremontowanych ulic i chodników się wyznacza, lecz od umiejętności i realizacji zadań, które priorytetowymi dla miasta winny być określone. Tu zapytać pozostaje. Jakie i czy priorytety dla miasta Kłodzka wyznaczono?

                                                                                                                                             Zygmunt Jakubczyk